Co z tym potem?

Potliwość kobiet

Świeżość i ładny zapach ciała to warunek atrakcyjności i profesjonalnego wyglądu. I nie ma w tej kwestii wymówek! Nawet jeśli okoliczności są niesprzyjające.

Latem pocimy się wyjątkowo intensywnie. Tak naprawdę to dobrze, bo jest to ważny mechanizm termoregulacyjny i inaczej groziłoby nam śmiertelne przegrzanie. Problem stanowi tylko zapach towarzyszący nadmiernej potliwości. Dla jasności: wyjściowo pot jest bezwonny, bo w większości składa się z wody, a przykry zapach pochodzi z bakteryjnego rozkładu substancji towarzyszących wodzie, szczególnie cholesterolu, trójglicerydów i kwasów tłuszczowych (są one składnikiem potu z gruczołów apokrynowych, czyli tych znajdujących się pod pachami i w pachwinach). Ponieważ rzadko kto ma okazję myć się częściej niż dwa razy dziennie (bo tylko kąpiel z użyciem mydła niweluje przykry zapach), mamy do dyspozycji środki, które ograniczają wydzielanie potu i neutralizują powstający przykry zapach.

By ciało pachniało

Dezodorant czy antyperspirant – co wybrać? To zależy od temperatury na zewnątrz i naszych indywidualnych skłonności do pocenia się. Dezodorant zmniejszy ilość namnażanych bakterii, uwiedzie zapachem, ale nie spowoduje, że przez kolejne godziny pocić się będziemy mniej. Znaczne ograniczenie potliwości zapewni antyperspirant. W składzie tych najsilniejszych znajdziemy chlorek glinu, substancję, która ma zdolność czasowego zamykania przewodów potowych na poziomie niższych warstw naskórka. Aktywna sól glinowa łączy się wtedy ze składowymi potu i wytwarza żel, który niczym korek blokuje ujścia gruczołów potowych. Blokada ta ustępuje wraz ze złuszczaniem się naskórka oraz jest wymywana podczas kąpieli. Słabsze w działaniu są antyperspiranty, w których składzie znajdują się kompleksy glinowo-cyrkonowe lub hydroksychlorek glinu.

Co warto wiedzieć o antyperspirantach?

Po pierwsze: nie używamy ich codziennie, a dwa, trzy razy w tygodniu. Po drugie: jakieś 5 minut po aplikacji może pojawić się szczypanie, swędzenie, pieczenie, zaczerwienienie i jeśli nie będziemy na to przygotowane, pomyślimy, że to uczulenie na składniki kosmetyku. Po trzecie: mimo deklaracji, że nie brudzą i nie zostawiają białych śladów, i mimo coraz doskonalszych technologii mających zredukować bielenie ciemnych ubrań, przy ich stosowaniu lepiej zrezygnować z czarnych obcisłych bluzek. Szorstka skóra pod pachami, a do tego zaczerwieniona lub swędząca to oznaki możliwego uczulenia na któryś ze składników antyperspirantu.

Świeżość intymna

Latem arcytrudno o zachowanie higieny miejsc intymnych. Naturalna wydzielina pochwowa miesza się z łojem i potem, a syntetyczna bielizna, lycrowe stroje sportowe i nylonowe kostiumy kąpielowe zatrzymują tę wilgoć. Powstałe niemiłe wrażenia zapachowe to jedno. Druga sprawa to infekcje intymne, którym sprzyja niewystarczające zachowanie higieny i nieustanne zawilgocenie okolic narządów moczowo-płciowych. Dlatego w upalne dni zrezygnujmy z bielizny ze sztucznych włókien, bo działa ona jak plaster, odparzając skórę i uniemożliwiając jej oddychanie, a nośmy tę z bawełny. Nie zakładajmy stringów, bo cieniutki paseczek ułatwia przedostanie się w okolice intymne bakterii Escherichia coli, i nie zapomnijmy zabezpieczyć bielizny wkładką higieniczną, która wymieniana kilka razy dziennie stanowić będzie warstwę zabezpieczającą przed wilgocią.

Higiena w TE dni

Zalety tamponu można wymienić jednym tchem: dobrze umiejscowiony w pochwie nie uwiera, nie wysuwa się, jest dyskretny, do tego możemy mieć go zawsze pod ręką, bo zajmuje mało miejsca w torebce. Umożliwia uprawianie sportów, korzystanie z basenu nawet w czasie miesiączki. Jednak przy wszystkich tych niewątpliwych zaletach ginekolodzy mówią, że tampony powinny stanowić jedynie awaryjną formę zabezpieczania, szczególnie dla kobiet, które często miewają stany zapalne pochwy. Prawidłowo stosowane co prawda nie zwiększają ryzyka ich wystąpienia, ale nasilają objawy tych już istniejących. Dzieje się tak dlatego, że bardzo często wkładamy tampony za głęboko, a wtedy nie wchłaniają krwi miesiączkowej, ale po prostu blokują jej wypływ. Ponieważ krew jest świetną pożywką dla bakterii, a ciepłe i wilgotne środowisko pochwy to idealne miejsce na namnażanie się chorobotwórczych patogenów, długo niezmieniane tampony mogą zwiększyć ryzyko zakażenia.

Sztyft, roll-on czy żel?

Czy czymś się różnią? Tak – formą i skutecznością. Silniejsze działanie ma sztyft, bo gęsty krem tworzy na skórze długo utrzymującą się warstwę, więc deklaracja producentów o 48-godzinnym zahamowaniu pocenia nie jest przesadzona. Pamiętajmy tylko, że skuteczność przekłada się na brudzenie, czym silniejszy antyperspirant, tym większe prawdopodobieństwo zniszczenia ubrania. Antyperspirant roll-on zawiera płyn aplikowany bezpośrednio na skórę za pomocą kręcącej się kulki. Tutaj też trzeba pamiętać o tym, żeby nie zakładać czarnych bluzek bezpośrednio po nałożeniu kosmetyku. Mniej brudzący, ale przez to i nieco mniej skuteczny, jest antyperspirant w przezroczystym żelu. Zostawia na skórze cienką powłokę i nie blokuje całkowicie kanalików potowych – dlatego można go używać kilkukrotnie w ciągu dnia.

Co zrobić, by zachować świeżość przez cały dzień?

  • Poranny prysznic to podstawa. Jeśli pocimy się wyjątkowo obficie, stosujmy żele z tej samej serii, co antyperspiranty – zwiększą skuteczność ich działania. Kąpiel zakończmy strumieniem chłodnej wody skierowanej najpierw na stopy, a potem na górne partie ciała.
  • W czasie upałów myjmy włosy codziennie. Skóra głowy poci się tak samo jak cała reszta ciała.
  • W sytuacjach awaryjnych, gdy nie możemy wziąć kąpieli, przetrzyjmy skórę pod pachami chusteczką nawilżającą dla niemowląt i spryskajmy ją dezodorantem.
  • Jeśli praca zobowiązuje nas do stroju ściśle określonego firmowymi przepisami i nie możemy sobie pozwolić na przyjście z gołymi nogami, w czasie dnia zastosujmy (na rajstopy) dezodorant do stóp i chłodzący spray minimalizujący ryzyko powstawania obrzęków.
  • Uważajmy na to, co pijemy i jemy. Niektóre produkty spożywcze, np. kawa, herbata, alkohol, jak i wszystko, co pikantne, wzmagają potliwość. Pamiętajmy, że picie 1,5 litra wody dziennie w czasie upałów to minimum!

Fot. pixabay

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułPrzedłuż wakacje